wtorek, 25 lipca 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 18

Dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział 18.

Kiedy Wojtek się obudził, było jeszcze ciemno. Chciał się odwrócić na drugi bok i dopiero wtedy, czując rękę obejmującą go w pasie, uświadomił sobie, gdzie jest. Uśmiechnął się lekko, przypominając sobie wczorajszy wieczór. Obrócił głowę w stronę szafki nocnej – na której, z tego co pamiętał, stał elektryczny budzik – i momentalnie zerwał się z łóżka.
– Cholera, zaspałem – jęknął, sprawdzając jeszcze na swoim zegarku, czy budzik na pewno wyświetla dobrą godzinę. Wyświetlał. Było dwadzieścia po siódmej, to przez te zaciemniające rolety wydawało mu się, że jest jeszcze noc. Niech to, miał na ósmą do pracy. Wczoraj Dominik mówił, że ustawi alarm na szóstą, żeby mógł jeszcze pojechać do domu się przebrać, i co?
– Nie krzycz, daj mi spać – wymamrotał Dominik i przewrócił się na drugi bok, chowając głowę pod poduszką, gdy Wojtek podsunął rolety, wpuszczając do pokoju dzienne światło.
– Miałeś ustawić budzik, przez ciebie się spóźnię. – Wojtek usiadł na łóżku, potrząsając Dominikiem.
– Zapomniałem. – Ten w końcu wygrzebał się z pościeli i spojrzał zaspanym wzrokiem. Miał rozczochrane włosy i marszczył brwi, jakby się nad czymś zastanawiał. Po chwili chwycił Wojtka i przyciągnął do siebie, przewracając na poduszki. – To jak i tak się spóźnisz, to weź sobie wolne i zostań – mruknął i przesunął ręką po jego udzie. – Nic tak nie poprawia humoru z rana jak małe…

niedziela, 16 lipca 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 17

Zapraszam na rozdział 17

Niestety, okazało się że dyrektora jeszcze nie ma, a wicedyrektorka, z tego, co Dominik usłyszał w sekretariacie, miała dzisiaj wolne.
Chciał poczekać, ale wtedy Dagmara, do której najwyraźniej dotarło, że przesadziła, zaczęła go prosić, żeby jej darował. Wydawała się przerażona, kiedy zakomunikował jej, że wezwą do szkoły jej rodziców i w tym momencie już nie przypominała tej pewnej siebie miss szkoły, a zwykłą przestraszoną nastolatkę, która wpakowała się w kłopoty.
Dominik początkowo nie miał zamiaru tego zostawić, ale nie chciało mu się czekać, tym bardziej, że zaczęli się schodzić uczniowie i zaraz byłby z taką twarzą naczelną atrakcją na Facebooku. Poza tym wolałby tę sprawę załatwić bez jakiegoś specjalnego rozgłosu. Dagmara miał szczęście, że to nie była nauczycielka z ich szkoły.
– To był ostatni raz, rozumiesz? – powiedział. – Jeszcze jeden taki wybryk i nawet nie będę się zastanawiał. Wbij sobie do głowy, że jesteś moją uczennicą i tylko uczennicą – zaakcentował słowo „tylko”. – Nie twoja sprawa z kim się spotykam. Dotarło?
– Dotarło – burknęła cicho Dagmara. – Ale ja już skończyłam szesnaście lat, a Żyleta…

wtorek, 4 lipca 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 16

Nie wiem, co napisać po tak długiej nieobecności. Po prostu czasami tak się zdarza i chyba to musi wystarczyć za odpowiedź.
Wszystkim dziękuję za komentarze i tych, którym nie znudziło się jeszcze czekanie, zapraszam na rozdział 16.


Wczorajszego dnia Wojtek długo rozmawiał z Alanem. Dowiedział się między innymi, że Dominik odwiedził go na lodowisku i kazał się odczepić. To musiało być wtedy, kiedy okłamał wszystkich, że idzie do punktu medycznego. Alan wydawał się być tym faktem rozbawiony, ale Wojtek poczuł się jakoś tak… Przecież gdyby Dominikowi nie zależało, nie rozmawiałby z nim, bo i po co? Wypiłby gorąca kawę, mając resztę w nosie. Ale najwyraźniej nie miał.
Alan pytał jeszcze o kilka rzeczy, między innymi jak się udał pierwszy raz, ale tu Wojtek, widząc emotikonkę z przymrużonym okiem, w podobnym tonie kazał mu iść w cholerę. I cała ta rozmowa byłaby naprawdę bardzo fajna, bo Alan ciągle go rozśmieszał, gdyby nie ostatnia wypowiedź.
Wyszedł wtedy po zakupy dla mamy i przy okazji wstąpił do apteki po tę maść, którą polecał Dominik. Głupio mu było o nią zapytać, tym bardziej, że w kolejce stało poza nim sporo osób, ale w końcu uznał że i tak lepiej być narażonym na głupkowate uśmieszki, nawet gdyby ktoś poza farmaceutką kojarzył nazwę, niż ten ból tyłka. Tym bardziej, że już wcześniej w supermarkecie wrzucił do koszyka paczkę kondomów. Naprawdę miał nadzieję, że z jego relacji z Dominikiem wyjdzie coś więcej, a na samo wspomnienie tego, gdy się kochali, czuł dreszcze przyjemności. Chciał to powtórzyć. I to nie tylko raz.

sobota, 20 maja 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 15


Przepraszam, że tak długo. Często ten rozdział zmieniałam, kilka scen wyleciało na następny, kilka razy go przerabiałam, bo mi się nie podobał.
Zapraszam na rozdział 15.
Betowała Hekate.


Wojtek już od wyjścia z hotelu miał głupie wrażenie, że zwraca na siebie większą uwagę niż zazwyczaj. Okej, jeszcze rozumiał Lenę, która kilka razy do niego mrugnęła i uśmiechnęła się niby to porozumiewawczo, niby tajemniczo, czyli w sposób, który dobrze znał. Aż za dobrze.
Kiedyś, gdy byli jeszcze dziećmi, ćwiczyła ten uśmiech przed lustrem, naśladując Britney Spears. To była wówczas jej idolka, zbierała zdjęcia i plakaty, a Wojtek zawsze jej z tego powodu dokuczał. Choć czasem, co było naprawdę straszne, zostawał szantażem zmuszany, żeby siedzieć z nią i oglądać teledyski, ale przecież nie mógł pozwolić, żeby mama dowiedziała się o tych eksperymentach z jajkiem niespodzianką i karbidem, zwykle kradzionym z jakiejś budowy. Cóż, byli dziećmi. Teraz, patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, uważał, że taka fascynacja wyszła jej na dobre. Dzięki ciągłemu śpiewaniu do dezodorantu i tłumaczeniom tekstów piosenek Lena tak pokochała język angielski, że poszła na takie właśnie studia.
Tak czy inaczej, wiedział, co ten uśmiech oznacza. Ona domyślała się, co zaszło i widział, że hamuje się przed tym, żeby nie zaciągnąć go w jakiś ustronny kąt i wypytać o wszystko. Zawsze interesowała się jego życiem, ale teraz to prawie umierała z ciekawości, ciągle skubiąc swoje długie rude włosy związane w kucyk. Jednak widziała, że wyszedł z Dominikiem i chyba nie chciała teraz zaczynać tematu.

poniedziałek, 1 maja 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 14


Dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział 14. Z betę dziękuję Hekate.

Wojtek początkowo był zbyt zaskoczony pytaniem, dopiero po chwili zareagował, marszcząc brwi. Czy Dominik mu właśnie zasugerował , że dostał te łyżwy za seks?!
– A chcesz mieć do kompletu podbite drugie oko? – warknął. No co ten dupek sobie wyobrażał? Za kogo on go miał? Za męską dziwkę? Zły jak diabli spakował z powrotem ten nieoczekiwany prezent do pudła, a potem do papierowej torby i postawił obok swojego bagażu.
– No wiesz, nikt nie kupuje ot tak ledwo co poznanemu facetowi drogiego sprzętu sportowego. – Dominik podszedł bliżej z niezbyt zadowoloną miną. – Zamierzasz je zatrzymać?
– Oczywiście, że tak. – Wojtek, który dosłownie jeszcze przed sekundą nie wiedział, co ma z nimi zrobić, teraz nie miał już wątpliwości. Zostawi je sobie, choćby nawet tylko po to, żeby zrobić na złość Dominikowi za te głupie insynuacje. On naprawdę sądził, że przyszedłby do niego wczoraj, gdyby coś zaszło między nim a Alanem? Idiota! – A ty możesz się tylko zastanawiać, jak daleko się posunąłem, skoro ktoś postanowił aż tak się odwdzięczyć.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 13


Dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział 13.
Chętnie przygarnę jakąś dobrą betę. Chodzi głównie o omawianie tekstu, wyłapywanie zgrzytów.


Wojtek wyszedł spod prysznica pierwszy. Duży hotelowy ręcznik owinął sobie wokół bioder i usiadł na łóżku, poprawiając poduszki i spychając nogą na podłogę tubkę z żelem nawilżającym. Czekał na Dominika, który… Aż westchnął, gdy zobaczył go po chwili, stojącego w drzwiach i opierającego się o futrynę. On też był w samym ręczniku, ale nieco mniejszym, w końcu to był pokój jednoosobowy, więc obsługa standardowo zostawiała codziennie jeden komplet. I z tego akurat Wojtek był w tym momencie bardzo zadowolony. Niby ten widok nie powinien na nim robić aż takiego wrażenia, tym bardziej, że przed chwilą miał okazję oglądać Dominika zupełnie nago, ale mimo wszystko dla niego teraz wyglądał jeszcze bardziej pociągająco i to tak, że aż przygryzł wargę. Tak samo było ponoć z kobietami. Na większość mężczyzn bardziej działał widok pań w seksownej bieliźnie niż w negliżu, bo miało to w sobie dreszczyk ekscytacji odkrywaniem tego, co jest pod spodem.

sobota, 8 kwietnia 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 12


Od razu na wstępie powiem, że pisanie tego rozdziału było dla mnie naprawdę trudne. Do tej pory pisałam fanfiki, które czytały głównie dziewczyny, więc nawet jak coś poszło nie tak, to nikt tego nie zauważył. Tutaj czytają też faceci i generalnie osoby bardziej obyte z tematem. No ale zobaczymy ;)
Dziękuję za komentarze. Bardzo, naprawdę bardzo przydały się te krytyczne. Spojrzałam na opowiadanie trochę inaczej i na pewno poprawię kilka rzeczy. Dlatego żałuję, że tak późno to wyszło. Jestem naprawdę wdzięczna za każdą uwagę. Konstruktywna krytyka w żadnym wypadku mnie nie zniechęca.
A teraz zapraszam na rozdział 12.


– Zasnąłem? O czym ty gadasz? Od rana sugerowałeś mi, że… Ty dupku! – Wojtek spojrzał na niego, ale tym razem już bez złości. Cholera, ale dał się podejść. Dominik musiał mieć z niego niezły ubaw, a on, głupi, łudził się, że może nie chciał wyjawić szczegółów, bo jakimś cudem to on znalazł się na dole. No dobra, to było mało prawdopodobne, ale naprawdę kilka razy przyszła mu do głowy taka myśl. Bo skoro nie bolał go tyłek… To znaczy bolał, ale od upadków na lodowisku, a nie… – Wiesz co? Ja cię naprawdę nie znoszę – stwierdził i mimowolnie parsknął śmiechem. Bo w tym momencie to wszystko wydało mu się naprawdę zabawne. Cały dzień martwił się o coś, co nie miało miejsca. Chyba faktycznie za bardzo się zawsze wszystkim przejmował. Lena powtarzała mu to od lat, ale dopiero teraz to do niego dotarło.
– Wiem, wiem… – Dominik podszedł bliżej i zatrzasnął nogą drzwi, a zaraz potem przyciągnął go do siebie. – Wczoraj, jak mnie całowałeś i mówiłeś te wszystkie rzeczy, to też mnie tak strasznie musiałeś nie znosić…