sobota, 8 kwietnia 2017

Zbieg okoliczności - rozdział 12


Od razu na wstępie powiem, że pisanie tego rozdziału było dla mnie naprawdę trudne. Do tej pory pisałam fanfiki, które czytały głównie dziewczyny, więc nawet jak coś poszło nie tak, to nikt tego nie zauważył. Tutaj czytają też faceci i generalnie osoby bardziej obyte z tematem. No ale zobaczymy ;)
Dziękuję za komentarze. Bardzo, naprawdę bardzo przydały się te krytyczne. Spojrzałam na opowiadanie trochę inaczej i na pewno poprawię kilka rzeczy. Dlatego żałuję, że tak późno to wyszło. Jestem naprawdę wdzięczna za każdą uwagę. Konstruktywna krytyka w żadnym wypadku mnie nie zniechęca.
A teraz zapraszam na rozdział 12.


– Zasnąłem? O czym ty gadasz? Od rana sugerowałeś mi, że… Ty dupku! – Wojtek spojrzał na niego, ale tym razem już bez złości. Cholera, ale dał się podejść. Dominik musiał mieć z niego niezły ubaw, a on, głupi, łudził się, że może nie chciał wyjawić szczegółów, bo jakimś cudem to on znalazł się na dole. No dobra, to było mało prawdopodobne, ale naprawdę kilka razy przyszła mu do głowy taka myśl. Bo skoro nie bolał go tyłek… To znaczy bolał, ale od upadków na lodowisku, a nie… – Wiesz co? Ja cię naprawdę nie znoszę – stwierdził i mimowolnie parsknął śmiechem. Bo w tym momencie to wszystko wydało mu się naprawdę zabawne. Cały dzień martwił się o coś, co nie miało miejsca. Chyba faktycznie za bardzo się zawsze wszystkim przejmował. Lena powtarzała mu to od lat, ale dopiero teraz to do niego dotarło.
– Wiem, wiem… – Dominik podszedł bliżej i zatrzasnął nogą drzwi, a zaraz potem przyciągnął go do siebie. – Wczoraj, jak mnie całowałeś i mówiłeś te wszystkie rzeczy, to też mnie tak strasznie musiałeś nie znosić…

– Oj, zamknij się! – Wojtek nie miał ochoty wysłuchiwać w tym momencie tego złośliwego tonu, więc skorzystał z okazji i po prostu zatkał mu usta swoimi. Już nie niepewnie czy z wahaniem, jak to miało miejsce za pierwszym razem w kantorku wuefistów. Teraz naprawdę wiedział, co robi i czego chce. I to było… No to było najwyraźniej właśnie to, na co czekał cały dzień. I pomyśleć, że jeszcze kilka godzin temu był tak zafascynowany Alanem, że to z nim chciał… A teraz tamten pocałunek wydawał się przy tym pozbawiony jakichkolwiek emocji. Cholera, jaki on był głupi. Dominik miał rację. Zauroczył się jak jakiś gówniarz pierwszym lepszym facetem, który okazał mu tak jawne zainteresowanie i był… no cóż… bez wątpienia czarujący. Choć w jednym Dominik się pomylił. Alan okazał się naprawdę świetną osobą, z którą mógł porozmawiać jak chyba nigdy z nikim. Te kilka godzin spędzonych przy barze dały mu dużo do myślenia, uświadomiły też kilka rzeczy. Na przykład to, dlaczego tak długo odrzucał od siebie myśl o tym, że woli facetów. Ale teraz… Skoro już był pewien… – Dominik, ty cholerny dupku – wymamrotał, nie odrywając się od jego ust. Jednocześnie do głowy przyszła mu zabawna myśl, że jeszcze nigdy chyba nie wypowiadał jego imienia z taką przyjemnością. Owszem, lekko szumiało mu w głowie, ale był na tyle trzeźwy, by być pewnym, co robi. Pchnął go w stronę łóżka, zabierając się za guziki koszuli, które chyba robiły mu na złość i za cholerę nie dawały ­­­się rozpiąć. No pięknie, jeżeli wczoraj też tak to wyglądało, nic dziwnego, że zasnął…
– Nie, zwolnij! – Dominik oderwał się od niego, gdy Wojtkowi udało się w końcu odpiąć ostatni guzik, i odsunął go na długość ramion. – Wcześniej narzekałeś, że interesują mnie tylko szybkie numerki i nie chcę z tobą rozmawiać. Więc najpierw sobie porozmawiamy – stwierdził spokojnie. Za spokojnie, żeby wyglądało to na jakiś żart czy kolejną manipulację.
– Zgłupiałeś? – Wojtek spojrzał na niego mało przytomnym wzrokiem. – Teraz chcesz rozmawiać? W takim momencie? – Spojrzał sugestywnie na swoje spodnie, w których był już lekka wypukłość.
– Tak, teraz. – Dominik westchnął, ale stanowczym ruchem popchnął go na łóżko, a sam odwrócił krzesło i usiadł na nim okrakiem, opierając brodę na rękach. Wojtek zagapił się na niego przez chwilę, bo z rozpiętą koszula, czarnymi włosami opadającymi na czoło i tymi cholernie ciemnymi oczami, wpatrującymi się teraz w niego, wyglądał… No wyglądał obłędnie. I on teraz chciał po prostu rozmawiać? To naprawdę jakiś sadysta! – No więc, co chcesz wiedzieć? – Niski głos przywrócił go do rzeczywistości, jednak… Nie, no tak po prostu się teraz nie da.
– Dominik… – Wojtek zdecydowanie się podniósł i chwycił oparcie krzesła, patrząc mu prosto w oczy. A po chwili zastanowienia zrobił dokładnie to samo, co on wczoraj. Wziął jego rękę i położył sobie na rozporku. –  Jeżeli ci się wydaje, że w takim momencie jestem w stanie zadawać ci jakiekolwiek logiczne pytania, to chyba ci odbiło. Poza tym… Cokolwiek byś teraz nie odpowiedział, nie wiem, czy w ogóle by to do mnie dotarło. Więc albo… – Nie zdołał dokończyć, bo krzesło nagle poleciało odepchnięte na bok, a on sam, nim zdążył w ogóle zareagować, został praktycznie rzucony na materac łóżka.
– Jesteś pewien? – zapytał jeszcze Dominik, który dosłownie zaczął zdzierać z niego koszulę. Od kiedy tylko Wojtek znalazł się w jego pokoju, miał na to ochotę, ale wcześniej postanowił się kontrolować i w końcu zrobić wszystko w takiej kolejności, jak było trzeba. No cóż, starał się… Naprawdę! A że nie wyszło? Nie jego wina. Zresztą, w ich przypadku coś takiego, jak jakieś pieprzone konwenanse i tak by się  pewnie nie sprawdziło.  
– A jak ci się wydaje? – Wojtek zsunął mu koszulę z ramion i dotknął torsu. Dominik był szczupły, ale naprawdę dobrze zbudowany. Praktycznie każdy mięsień rysował się pod jego jasną skórą. Dotknął najpierw obojczyka, potem powoli przesunął rękę niżej, wzdłuż boku. Dominik, czując ten dotyk, szybko pozbył się jego górnej części garderoby, a potem pchnął na poduszki i usiadł mu biodrach. Jego własna koszula zsunęła się bardziej i tylko dlatego, że miał zapięte mankiety, nie spadła całkowicie. Ale i z tym sobie szybko poradził. A teraz pochylał się nad Wojtkiem, wpatrując się w jego oczy. Ich intensywny niebieski kolor zawsze go przyciągał, ale nie to w nich było najlepsze. Po prostu Wojtek był tego typu osobą, z której spojrzenia można było czytać jak z otwartej książki. Na początku wydawało mu się to naprawdę ciekawe i dlatego z nudów zaczął go obserwować, ale im częściej i dłużej to robił, tym bardziej zaczął się nim fascynować. Owszem, w swoim życiu miał już wielu innych, naprawdę bardzo przystojnych facetów na jedną noc, ale w Wojtku było coś takiego… Sam nie potrafił tego określić i to chyba dlatego nigdy sobie nie odpuścił. Chciał go rozgryźć. Chciał się przekonać, jaki będzie poza szkołą, jaki będzie… w łóżku. I wychodziło na to, że się nie zawiedzie, bo Wojtek przyciągnął go do siebie i zaczął gorączkowo całować. Jakoś tak po swojemu, trochę chaotycznie, najpierw usta, potem obrys szczęki, podbródek, szyja… Miał przy tym zamknięte oczy, jakby chciał go czuć samym zmysłem dotyku, jakby chciał  go w taki sposób zapamiętać… Przyjemnie ciepły oddech owiał jego ucho, kiedy usta przeniosły się w tamte okolice i Wojtek szepnął coś prawie niesłyszalnie.
– Co? – spytał, niezbyt przytomnie.
– Zgaś światło – powtórzył Wojtek. Otworzył oczy i od razu je zmrużył, krzywiąc się lekko.
– No nie mów, że brakuje ci romantycznego nastroju? Może mam ci jeszcze świeczki porozstawiać – westchnął niezbyt zadowolony Dominik, ale wstał i już po chwili w całym pokoju zapanowała ciemność. To było dziewiąte piętro, więc światła z dołu tu praktycznie nie docierały.
– Obejdzie się. Po prostu nie lubię, jak mnie coś razi w oczy. – Wojtek zignorował te złośliwości i przechylił się na łóżku, włączając lampkę nocną. Ona dawała dużo cieplejszy i przyjemniejszy odcień. I Dominik mógł się śmiać czy mu dogryzać, ale to naprawdę wprowadzało tu jakąś taką intymność.
– Coś jeszcze? Dobrze się zastanów, bo gwarantuję ci, że przez dłuższy czas żaden z nas nie opuści tego łóżka – mruknął Dominik, znów lokując się wygodnie na jego biodrach. Kiedy zobaczył, że ten kręci przecząco głową, pochylił się i w wkładając rękę pod kark, pocałował go. Mocno, namiętnie, trochę brutalnie, ale pomruki aprobaty, które docierały do jego uszu, tylko go nakręcały. Przez to, jaką wybrał sobie pozycję, czuł, jak z każdym ruchem ich  erekcje ocierają się o siebie przez spodnie. Nawet gruby, dżinsowy materiał nie był w tym momencie żadną przeszkodą.  Wojtek westchnął i mruknął coś niewyraźnie, rozchylając przy tym szerzej usta, co oczywiście Dominik wykorzystał, pogłębiając pocałunek jeszcze bardziej. Teraz już specjalnie poruszył mocniej biodrami, tak, żeby im obojgu zapewnić większe doznania. Co prawda mógłby od razu zabrać się za rozpinanie rozporka, ale chciał, żeby wszystko działo się swoim tempem. Tym bardziej, że widział reakcje Wojtka na te wszystkie pocałunki i pieszczoty. Na to, jak ciągnął palcami jego włosy, jak podniósł go lekko i przejeżdżał dłonią wzdłuż kręgosłupa, a w końcu, jak zsunął się ustami na szyję i zaczął zostawiać na niej mokre ślady, lekko ją przy tym gryząc. Wiedział, do jakiego stopnia może się posunąć, żeby jutro nie było żadnych znaków. Wojtkowi ta zabawa musiała najwyraźniej się spodobać, bo przechylił głowę tak, żeby też mieć dostęp do jego szyi. Na początku był delikatny, ale potem zaczął poczynać sobie coraz śmielej. Tak, jakby chciałby udowodnić, że potrafi sprawić mu jeszcze większą przyjemność. Zatracił się w tym tak bardzo, że w pewnym momencie Dominik aż syknął, bo poczuł tak mocne ugryzienie. Ale obaj nie panowali już nad sobą. Obaj chcieli więcej…
– Spodnie… – wyszeptał Wojtek, szukając dłonią paska jego dżinsów. Musiał radzić sobie jedną ręką, bo drugą miał obecnie przytrzymywaną za głową. Zadrżał lekko, gdy Dominik zsunął się ustami niżej, trącając językiem sutki, które natychmiast stwardniały. – No co za cholerny pasek… – Wojtek omal nie rozerwał wąskiej skórzanej szlufki, kiedy pociągnął mocniej, bo metalowa końcówka za cholerę nie chciała przez nią przejść. Zablokowała się i w ten sposób, dodatkowo tylko na wyczucie, naprawdę ciężko było coś z tym zrobić. Przeklął w myślach, bo sam nosił pasek na zatrzask, który rozpinało się jednym ruchem. – Czekaj… – Wyrwał drugą rękę i już po chwili rozpiął zarówno sprzączkę paska, jak i guzik spodni. Dłonie mu trochę drżały, gdy wziął się za rozporek, bo jeszcze nigdy nie rozbierał żadnego faceta. A już na pewno nie w taki sposób, więc nie dość, że był strasznie podniecony, to jeszcze niesamowicie ciekawy. Na samo wyobrażenie przeszedł go potężny dreszcz przyjemności. W końcu to już nie będzie gazetka, która oglądał z podekscytowaniem, nie będzie jeden z tych filmików, przy których wieczorami czy nocami sobie trzepał, czasami nawet mając wrażenie, że za często i zupełnie, jakby chciał nadrobić stracony czas. To będzie Dominik. Swego czasu osoba, którą w pierwszej kolejności posłałby do diabła, a teraz – która za chwilę stanie się jego pierwszym kochankiem. I ta myśl naprawdę w jakiś irracjonalny sposób bardzo mu się podobała. I podniecała. I… – Agh… – sapnął, gdy poczuł usta przy pasku swoich spodni. Klamra, tak jak się spodziewał, puściła od razu, więc Dominik już bez większych przeszkód miał dostęp do jego spodni, które zaraz poleciały w dół, a chwilę potem wylądowały gdzieś na podłodze. Tak jak i bokserki. I to było… Wciągnął ze świstem powietrze, gdy poczuł dotyk po zewnętrznej stronie uda. Dominik lekko rozchylił mu nogi, co początkowo było dość krępujące, ale gdy tylko zaczął sunąć językiem w górę, Wojtek wyzbył się jakiegokolwiek wstydu. W końcu byli tu tylko we dwójkę. Sami. Ledwo zdawał sobie sprawę, że nawet nie ściągnął Dominikowi do końca spodni, były zsunięte do połowy pośladków, ledwo zdawał sobie sprawę, że chwyta w dłonie jego włosy, próbując zmusić, by się pośpieszył i wreszcie. – O kurwa… – warknął zachrypniętym głosem, gdy wreszcie poczuł dotyk tam, gdzie tego pragnął. Dominik wziął go do ust. Tak jak wczoraj przed wyjazdem. Wojtek jeszcze mocniej wczepił się palcami w czarne włosy Dominika, tak na wszelki wypadek, gdyby znowu chciał przerwać. Na to na pewno nie pozwoli! To było tak nieziemsko przyjemne, że za nic w świecie nie pozwoliłby mu się teraz odsunąć. Odchylił głowę do tyłu, łapiąc zachłannie powietrze. Czuł, że serce wali mu tak, jakby zaraz miało wyskoczyć, a krew w skroniach pulsuje tak szybko, że odbiera mu zdolność logicznego myślenia. Tak. Tak. Tak! Ile razy o tym śnił. A teraz to działo się naprawdę. Dominik miał go w ustach. Dominik robił mu loda. Dominik… – Ej, co ty do cholery wyprawiasz? – Ocknął się, kiedy nagle dotyk ust zniknął, a Dominik pochylił się w stronę szafki nocnej i otworzył szufladę. Dopiero po chwili zrozumiał, widząc w jego ręce prezerwatywę i żel intymny. Mimo że nadal był prawie na skraju, przełknął ciężko. To oznaczało…
– Niczym się nie przejmuj, po prostu rozluźnij się, tak, jak do tej pory. – Dominik chwycił opakowanie kondoma i rozerwał je zębami, żeby już po chwili założyć go szybkim, precyzyjnym ruchem na swojego penisa. Wycisnął też na palce sporą ilość żelu. Spojrzał na Wojtka, który leżał przed nim, próbując uspokoić oddech. Miał rozczochrane włosy, zaczerwienioną z wysiłku i emocji twarz, spuchnięte usta. Chwycił jego uda i uniósł lekko. A potem…
Wojtek, mimo całego odczuwalnego podniecenia, miał wrażenie, że to jedna z najmniej przyjemnych rzeczy, jakich w życiu doświadczył. Oczywiście wiedział, jak to będzie wyglądało i o ile na początku było po prostu trochę dziwnie, to kiedy poczuł, że Dominik zabiera palce i na niego napiera, spiął się, mając po raz kolejny ochotę kazać mu iść mu do diabła.
– Czekaj – powstrzymał go, kiedy ten się nad nim nachylił. – Zrób to szybko – sapnął, zasłaniając ramieniem twarz.
– Co? – Dominik spojrzał na niego zaskoczony. – No nie wiem…  – wyraźnie się zawahał. To nie był dobry pomysł. – Jesteś pewien?
– Tak, jestem. Po prostu to zrób – ponaglił go Wojtek. Trochę czytał na ten temat, więc był świadomy, że ból będzie dużo gorszy, ale przynajmniej jednorazowy i szybciej się przyzwyczai. Wolał mieć to od razu z głowy, zamiast bawić się w jakiekolwiek podchody.
– Jak chcesz, ale… – Dominik nadal nie był co do tego pomysłu przekonany, jednak w końcu odchylił się do tyłu i chwytając go mocno za biodra, wszedł w niego jednym szybkim ruchem.
Wojtek szarpnął się, czując nagłe, zdecydowane pchnięcie i zacisnął z całej siły ręce na prześcieradle. Aż go zamroczyło. Kurwa! Takiego bólu nie czuł chyba jeszcze nigdy. To był jakiś koszmar! Nigdy więcej nie posłucha żadnych internetowych rad. Faceci, którzy polecali zrobić to w ten sposób, byli chyba jakimiś masochistami!
– Dasz radę? – zapytał Dominik, usiłując się nie ruszać. Spodziewał się takiej reakcji Wojtka, dlatego właśnie chciał go od tego odwieść, ale był już za bardzo podniecony, żeby się z nim w takim momencie kłócić. – Bardzo boli?
 – Nie… Tak… To znaczy nie, nie boli… aż tak bardzo. – Wojtek zacisnął powieki i pokręcił przecząco głową, choć ból dosłownie rozrywał go od środka. Ale po prostu… No nie chciał wyjść na mięczaka. Nie przed Dominikiem. I ponoć najgorsze miał już za sobą. Tak przynajmniej pisali ci cholerni masochiści na forach. Że to tylko chwilowe, że zaraz będzie lepiej. Wytrzyma. Musi wytrzymać…
– Ta, jasne, właśnie widzę… – mruknął Dominik i mimowolnie poruszył się, czując, jak Wojtek spina się jeszcze bardziej. – Przestań zgrywać bohatera – powiedział cicho, ale stanowczo. Po chwili Wojtek poczuł jego rękę w swoich włosach i westchnął, otwierając oczy. Twarz Dominika wcale nie miała jakiegoś ironicznego wyrazu, raczej… Ten jego wzrok, to, jak na niego patrzył… – Nie spinaj się tak. Chociaż raz mnie posłuchaj i zobaczysz, że będzie dobrze… - Pochylił się i pocałował go miękko, kładąc mu rękę na policzku.
Wojtek, o dziwo, posłuchał. Jakoś to spojrzenie, a potem pocałunek i dotyk sprawiły, że nagle już nie miał ochoty robić nic po swojemu. Przecież Dominik na pewno wiedział lepiej, miał w tym doświadczenie. Tylko… Tylko niech on już się lepiej nie odzywa. Niech po prostu na niego patrzy. Dominik chciał jeszcze coś powiedzieć, ale poczuł dłoń zatykającą mu stanowczo usta i wtedy dopiero, widząc na minę Wojtka, zrozumiał. Wtedy dopiero do niego dotarło, że jemu było głupio, kiedy obchodził się z nim jak z jajkiem. On tego nie chciał. Chciał za to, żeby traktował go po prostu jak swojego kochanka. W końcu byli rówieśnikami, nauczycielami w tej samej szkole… Kiwnął głową i zaczął się poruszać. Powoli, bo powoli, ale z każdą chwilą czuł, że Wojtek faktycznie zaczyna się trochę rozluźniać.

Wojtek miał wrażenie, że to wszystko mu się śni. Dominik naprawdę musiał znać się na rzeczy, bo robił wszystko w taki sposób… Po uczuciu bólu nie pozostało już nawet wspomnienie, a kiedy wsunął mu pod pośladki zwinięta poduszkę i zmienił trochę pozycję, nagle cała zabawa zyskała zupełnie innego wymiaru. I to takiego, że nie był w stanie się kontrolować i co chwilę wydobywał mu się z gardła jakiś odgłos. Pchnięcia były mocne i tak precyzyjne, że co rusz czuł przechodzące go fale przyjemności. Widział Dominika trzymającego się nisko na kolanach i odchylonego trochę do tyłu, który poruszał się coraz szybciej. Miał przymknięte oczy, a jego zaczerwieniona z wysiłku twarz i wilgotne już nieco włosy opadające na czoło sprawiały, że Wojtek nie mógł oderwać od niego wzroku. Jego sylwetka, to, jak się poruszał… Wiedział, że nie wytrzyma już długo, zwłaszcza, że Dominik chwycił ręką jego penisa i zaczął nią poruszać, co rusz zahaczając kciukiem o główkę. Jeszcze trochę… już… zaraz…
Dominik uśmiechnął się, widząc grymas przyjemności na twarzy Wojtka, który szczytując, wygiął się w lekki łuk. Czuł spermę rozlewającą się w mu dłoni i zaciskające się mięśnie. Pochylił się i zaczął poruszać się jeszcze szybciej, po chwili samemu dochodząc. Pchnął jeszcze kilka razy, żeby skończyć, a potem opadł zmęczony. Mruknął coś niewyraźnie, obejmując Wojtka i kładąc głowę we wgłębieniu między jego szyją a obojczykiem. Obaj oddychali ciężko, nie mogąc się ruszyć. Ich klatki piersiowe unosiły się rytmicznie, najpierw szybko, potem, z upływem czasu, coraz wolniej.
– Lepiej się ruszmy, bo jeszcze tak zaśniemy – stwierdził w końcu Dominik, dopiero teraz wysuwając się z Wojtka. Zdjął prezerwatywę, zawiązał ją i rzucił na podłogę obok leżących tam spodni.
Wojtek też się podniósł i usiadł na łóżku, zerkając na zegarek. Było już po drugiej. Trochę im zeszło… Uśmiechnął się i wtedy jego uwagę przykuł żel nawilżający rzucony w okolicę wezgłowia i paczka prezerwatyw w wysuniętej szufladzie nocnej szafki.
– Widzę, że nieźle się przygotowałeś – parsknął. Mimo że zaczynał odczuwać skutki takiego potraktowania jego tyłka, bo adrenalina już z niego zeszła, miał po prostu świetny humor.
– Przecież musiałem dokończyć to, co wczoraj zaczęliśmy. – Dominik puścił mu oko, szukając czegoś w swojej torbie, ale w końcu, chyba nie mogąc znaleźć, pstryknął kontakt i zapalił górne światło.
– A skąd wiedziałeś, że przyjdę? – Wojtek przymrużył oczy, bo naprawdę nie znosił tak mocnych  żarówek. Poza tym był nagi i mimo całej sytuacji sprzed chwili, poczuł się trochę niezręcznie. Rozejrzał się i machinalnie chwycił małą poduszkę, kładąc ją sobie na udach.
– Nie wiedziałem. Ale miałem nadzieję, że tak właśnie będzie. – Dominik podszedł do niego, zabrał mu jaśka i odłożył na miejsce. – Mam jeszcze trochę Martini – powiedział i wskazał na butelkę, którą przed chwilą postawił na nocnej szafce. – To co? Szybki prysznic i pogadamy? No chyba, że musisz iść już spać, to wiesz… 
– Idiota. – Wojtek rzucił w niego znalezioną na podłodze koszulą i poszedł do łazienki. Dominikowi najwyraźniej znów włączył się ten jego specyficznie złośliwy humor. Uśmiechnął się do lustra. No idiota i już.

19 komentarzy:

  1. Mam pytanie, bo z tego co widzę nie korzystasz z bety( w innym wypadku raczej napisałabyś kto betuje). Naprawdę nikt ci nie sprawdza tekstu? Jak tak, to szacunek, naprawdę.

    Sama zbieram się do napisania czegoś, więc tu moja nieśmiała prośba, byłabyś sama zainteresowana, żeby betowac mój tekst?

    A opowiadanie bardzo mi się podoba. Jest z humorem, takie lekkie. Naprawdę w pewnych momentach można się pośmiać. Nawet w scenie z tego rozdziału było wplecionych kilka humorystycznych tekstów i bardzo mi się podobało :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie korzystam z bety, ale nawet po publikacji czytam rozdział już na blogu i zawsze wyłapuję jakieś błędy lub coś, co mi się nie podoba.

      No niestety muszę odmówić. Nie zajmuję się betowaniem, wolę czas przeznaczyć na pisanie:)

      Cieszę się, że opowiadanie się podoba i dziękuję za komentarz.

      Usuń
  2. No proszę, a już się bałam, że całe życie będą sobie dogryzać i nic z tego nie wyjdzie XD Nie spodziewałam się takiego popędu u Wojtka, ale jak to mówią cicha woda brzegi rwie. Choć śmieszył mnie Dominik rezygnujący z seksu by pogadać i się poznać. Plus za dorosłe podejście, ale to była ostatnia rzecz jakiej bym się po nim spodziewała 😂
    Ogólnie rozdział jak i opowiadanie bardzo mi się podoba. Takie lekkie i przyjemne do poczytania ^.^ I nie wiem dlaczego, ale teraz za każdym razem jak robię jajecznice, przypomina mi się to opowiadanie i gotujący Wojtek XD No cóż, niech i tak będzie XD
    Tak więc duuużo weny życzę i pozdrawiam cieplutko ヽ(*≧ω≦)ノ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było w sumie odniesienie do poprzedniego rozdziału, gdzie Wojtek miał pretensje do Dominika za to, że zamiast z nim porozmawiać, woli szybki numerek i po sprawie.
      Ciesze się, że ci się podoba, i dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. Gdy Dominik powiedział, że najpierw chce porozmawiać to myślałam dokładnie to samo co Wojtek: zwariował?
    Ogółem scena napisana bardzo dobrze. Sama próbowałam kilka napisać i wiem jak ciężko jest stworzyć coś realistycznego i satysfakcjonującego. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mi zawsze ciężko pisało się takie sceny. Kiedyś w fanfikach w ogóle miałam do ich pisania jakąś awersję, na szczęście później mi przeszło :)
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  4. Trzy krótkie uwagi do wiadomej sceny:
    "Tak jak wczoraj przed wyjazdem. Nie, nie wczoraj, jest już po północy, więc wychodzi na to, że to było już przedwczoraj. Zresztą, czy to do cholery w ogóle ważne?: - Ten fragment jest zupełnie niepotrzebny, wręcz psuje atmosferę. Jeżeli facet myśli podczas seksu o czymś innym niezwiązanym z tym co robi, to oznacza, że jest fatalnie, coś w stylu niech już się spuści i da mi spokój.
    "...że to potrwa jeszcze w najlepszym wypadku ze dwie minuty." - kolejny błąd, seks to nie bieg na setkę, gdzie mierzy się czas. Zdecydowanie lepiej pasowałoby gdyby zamiast tej części zdania pojawiła się kropka. Czas wyraziłaś w pierwszej części zdania "Wiedział, że nie wytrzyma już długo..." i to zdecydowanie wystarcza. To błąd podobny jak podawanie wymiarów fiuta w cm, robi to wrażenie jakby ktoś uprawiał metrologię zamiast seksu, psuje opis.
    "Rozluźnij się" - słowo klucz, powiedział i stało się. Łatwiej powiedzieć niż zrobić zwłaszcza dla nowicjusza. Nie spinaj się - to już rada bardziej na miejscu, a jeszcze bardziej na miejscu jest odwrócenie uwagi partnera od bolesnej sytuacji poprzez pocałunek, masowanie fiuta lub inną podniecającą czynność lub też podanie konkretnej czynności jaką tamten ma wykonać, aby dopasować się bardziej do (było nie było) obcego ciała wewnątrz siebie.
    To "rozluźnij się" jest sztuczne ale przyznam, że wybitnie często stosowane w opisach i to stosowane nie tylko przez dziewczyny.
    To w zasadzie wszystkie negatywne uwagi. Reszta wyszła całkiem dobrze i naturalnie.
    Ciekawi mnie o czym Dominik chciał porozmawiać, chociaż częściowo się tego domyślam. Akcja toczy się nieśpiesznie, czyli tak jak lubię, teraz nastąpił chyba punkt kulminacyjny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, skorzystałam z rad i pozmieniałam te rzeczy :)

      "To "rozluźnij się" jest sztuczne ale przyznam, że wybitnie często stosowane w opisach i to stosowane nie tylko przez dziewczyny". - tak, tu przyznaję rację, często to stosowałam, ale zwrócę na to uwagę i postaram się stosować zamiast tego np. jakiś gest. masz rację, wtedy jest bardziej naturalnie.
      Jeszcze raz dzięki :)

      Usuń
  5. Uuuh, jakie brutalne przejście z podchodów do mocnej aukcji. Powiem tak - scenę seksu napisałbym zupełnie inaczej. Przede wszystkim Dominik powinien go zaciągnąć pod prysznic, żeby cała akcja "rozluźniania" była higieniczna. Co więcej - stanowczy Domin(ator) powinien mieć w gdzieś prośby Wojtka o szybki wjazd. I tutaj widziałbym opis przygotowania do przyjęcia, yhym, gościa. Następnie emocjonalny, romantyczny opis zbliżenia (a takie uczuciowe momenty wychodzą ci bardzo dobrze). Mam nadzieję, że jeszcze doczekam się takiej akcji, gdyż tutaj rzucili się na siebie jakby pod wpływem poppersów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale scena jest dobra. To co napisałaś/eś to po prostu twoje wyobrażenie tej sceny. Ja uważam, że autorka dobrze napisała, robiąc kontrast - "brutalne przejście z podchodów do mocnej aukcji"(akcji).

      Usuń
    2. Zgadzam się z koleżanką Wiką. Co innego to komentarze, które odnoszą się do konkretniej sceny, opisu, czy dialogu. A co innego to nasze wyobrażenia jak by to wyglądało.

      Usuń
    3. Dziękuję za komentarz, ale niestety twoja wizja zupełnie nie wpisuje się w moją. Po pierwsze, nie lubie opisu szczegółów anatomicznych, dla tego te wszystkie przygotowania staram się jak mogę minimalizować. Po drugie - jakoś nie widzę, że Dominik z Wojtkiem mieli by nagle stać w stosunku do siebie romantyczni. Czułość i seks to jedno, a romantyzm mi tu do nich nie pasuje :)

      Usuń
  6. Nareszcie, Wojtuś! W tym rozdziale zachowałaś tą jego nieporadność i ogólne nierozgarnięcie, ale wreszcie dobrze mi się o nim czytało :D Scena mi się podobała i wreszcie wszystko ruszyło do przodu! Muszę przyznać, że już w pierwszych zdaniach wyczułam, że Wojtek ma inne podejście, co bardzo mi się spodobało. Rozdział jak najbardziej w porządku, jeden z najlepszych o ile nie najlepszy. Pozdrawiam i życze dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, za komentarz. No cóż, Wojtek przede wszystkim potrzebował rozmowy i Alan okazał się być taką osobą, z którą możne pogadać (bo jak widać porady internetowe na dobre mu nie wyszły ) :)

      Usuń
  7. Okej. No cóż... WRESZCIE!!! Serio. Tym odwlekaniem doprowadzałaś mnie do szału. :P I chociaż generalnie nie lubię w tego rodzaju opowiadaniach scen łóżkowych, to dobrze chyba, że akurat pierwszy raz głównego bohatera się pojawił. Uwag dostałaś sporo, niektóre lepsze inne gorsze, jeszcze inne wręcz tragiczne, więc już nie będę nic pisał. Jedynie mogę coś zasugerować. Jeśli nie lubisz pisać scen łóżkowych, to ich po prostu nie pisz. Czytałem już kilka świetnych opowiadań (różnego typu) w których zostały jedynie zaakcentowane momenty zbliżenia, ale bez żadnych opisów. I choć tak jak napisałem wcześniej, cieszę się akurat z tego opisu, to wydaje mi się, że jeśli autor pewnych rzeczy nie czuje to lepiej jest jak ich na siłę nie pcha do swoich dzieł. Z drugiej strony pewnie chcesz się rozwijać i też takie sceny pisać, a ja to doceniam, ale uprzedzam, że będę je pomijał. :P (tak, wiem jakbyś się tym przejmowała :P)
    Także, gratuluję Ci wspaniałej wyobraźni w której powstają takie genialne historie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że ja całkowicie nie lubię opisów scen. Po prostu tutaj, wiedząc że po raz pierwszy chyba przeczytają to faceci, trochę mnie to przeraziło. Scen tego tupu to już się napisałam sporo w ff więc to akurat nie nowość.

      Z ciekawości - dlaczego nie lubisz "w tego rodzaju opowiadaniach scen łóżkowych"?

      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
    2. Wiesz co, sex to sex i wydaje mi się, że oprócz faktu, że się odbył między kimś, nie wnosi za wiele do historii. (chodzi mi o sam akt) Oczywiście następstwa mogą być różne, ale akt to akt. I broń Boże nie chodzi mi o styl, czy autora który to pisze. Generalnie mam po prostu w głowie, że wiem co się stanie, penis trafi tam gdzie miał trafić, ktoś osiągnie spełnienie itp. Są wyjątki od tego jak np, sceny gwałtu, gdzie bez pokazania brutalizmu aktu opis jest niepełny i płytki.
      Jednakże rozumiem, cię, jeśli chodzi o strach co do odbioru, bo niestety kobiety różnią się od mężczyzn, nawet homo, ale z drugiej strony jesteś autorką i możesz pozwolić sobie na pewien luz, w końcu to twoja historia. Chwała Ci za to, że chcesz, żeby była ona jak najbardziej realna, ale mimo wszystko, literatura która jest idealnie zgodna z rzeczywistością jest po prostu nudna.

      Usuń
  8. Kiedy można spodziewać się nowości ��?

    OdpowiedzUsuń